Romans na poziomie dusz w oczekiwaniu na nową płytę Beaty Szałwińskiej i Aleksandra Anisimova

Ocena:

0/5 | 0 głosów

Już wkrótce światło dzienne ujrzy najnowszy muzyczny projekt duetu światowej sławy – wyjątkowo uzdolnionej polskiej pianistki Beaty Szałwińskiej i basa operowego Aleksandra Anisimova. Artyści poznali się podczas koncertu charytatywnego na rzecz Ukrainy i na stałe złączyli swoje ścieżki, od ośmiu lat wspólnie tworząc i elektryzując świat muzyczny swoją wrażliwością, w interpretacjach ponadczasowej klasyki.

Aleksander-Anisimov/BEATA SZALWINSKA

źródło: agencjafaceit.pl

Bardzo dużo mówi się o twórczości Beaty Szałwińskiej i Aleksandra Anisimova oraz o łączącej ich pasji. Oni sami twierdzą, że siłą ich współpracy są przeciwstawne temperamenty, które zderzają się ze sobą, doprowadzając do wielkich wybuchów, dzięki czemu kreują nowe światy i wyznaczają trendy. Aleksander Anisimov z natury bardziej ekspresyjny na co dzień, tę część swojego charakteru z łatwością przenosi na twórczość. Sprawia to, że interpretacje pieśni, które wykonuje, tchną ogromną żywością i zapewniają intensywność wrażeń. Występy tego wybitnego basa zabierają słuchacza w podróż do innego wymiaru. Kontrastuje to wyraźnie z filigranową wrażliwością gry Beaty Szałwińskiej, która w swoich występach zawiera zawsze ogromne pokłady muzycznej poezji. Potrafi zachować intymność swojej interpretacji poprzez pozostawanie w harmonii z samą sobą i otaczającym światem, a wirtuozeria jej gry zachwyca każdą publiczność.

Charakterystyczna barwa i styl Aleksandra Anisimova oraz eteryczna forma wyrazu Beaty Szałwińskiej zetknęły się ze sobą w 2014 roku podczas prób do koncertu charytatywnego na rzecz Ukrainy. Wówczas to doświadczony artysta z bogatym światowym dorobkiem spotkał się po raz pierwszy z utalentowaną pianistką, która nigdy wcześniej nie brała pod uwagę występów w duecie ze śpiewakiem operowym. Już pierwsze nuty, które wydobyła z instrumentu, wprawiły Aleksandra Anisimova w zdumienie i natychmiast, odpowiadając na płynącą z serca muzykę, dopasował się płynnie do jej stylu i zaczął śpiewać, jak nigdy wcześniej. To pierwsze wspólne doświadczenie dało obojgu przekonanie o nadchodzącej całkowitej zmianie, która zaprowadzi ich na dotąd im obce ścieżki muzycznej pracy i kariery.

To ogromna rzadkość nie tylko w życiu artysty, ale także po prostu człowieka, aby zetknąć się z żywym dowodem na to, że braterstwo dusz rzeczywiście istnieje – przyznaje Beata Szałwińska. – Więź, którą poczuliśmy natychmiast w trakcie pierwszego wspólnego koncertu, pozostaje z nami do dziś, pogłębiając się z każdą chwilą. Ja sama jestem przekonana, że miłość i braterstwo to najważniejsze i najpiękniejsze wartości, które wypracowaliśmy jako gatunek ludzki. Najistotniejsze jest, aby tym wartościom poświęcać wszystkie nasze działania. Niezależnie zatem od sytuacji na świecie czy w naszym prywatnym życiu, na piedestale stawiamy właśnie te wartości, a hołdujemy im poprzez tworzenie sztuki, która jest ponad podziałami, modą czy poprawnością polityczną. I jestem pewna, że bez względu na wszystko tak właśnie będziemy oboje żyć i pracować.

BEATA SZALWINSKA

źródło: agencjafaceit.pl

Zanim poznałem Beatę miałem już naprawdę pokaźny dorobek artystyczny i doświadczenie

w największych i najbardziej cenionych operach świata, ale spotkanie z Nią zrobiło na mnie ogromne wrażenie – dodaje Aleksander Anisimov. – Nigdy wcześniej i później nie słyszałem takiego dotknięcia fortepianu, a przecież na tamtym etapie życia byłem przekonany, że nic już mnie nie zaskoczy. A tu nagle pojawia się ONA i nadaje mojemu muzycznemu życiu zupełnie inny wymiar, na zawsze je zmieniając. Beata jest dla mnie nieustającą inspiracją, tchnieniem świeżości, absolutnie niezbędną muzą mojego życia twórczego i osobistego.

Aleksander-Anisimov

źródło: agencjafaceit.pl

I choć ich relacja i sposób, w jaki o sobie mówią, tchnie czułością i przywiązaniem, ich drogi do siebie nawzajem są równie odmienne, co ich charaktery. Aleksander Anisimov pochodzi z rodzin uchodźców zmuszonych do opuszczenia środkowej Rosji za czasów Stalina, a urodził się w Uzbekistanie i większość młodości poświęcił na działalność sportową, muzyką zajmując się amatorsko i hobbistycznie (służąc w wojsku czy grając i śpiewając w zespole rockowym). Już jako dorosły człowiek zakończył karierę sportową ze względu na poważną kontuzję i dopiero w wieku 24 lat rozpoczął naukę w konserwatorium muzycznym. Po kilku latach podróżował już po całym świecie i występował w najważniejszych teatrach i operach.

Beata Szałwińska od dziecka była otoczona muzyką i czuła, że dla muzyki została stworzona. Pochodząc z rodziny artystycznej, zaczęła naukę gry na fortepianie, zanim nauczyła się czytać i całe swoje młodzieńcze lata spędziła, przecierając szlaki, szukając swojej formy wyrazu i sprzeciwiając się (chociaż delikatnie i bez otwartego buntu) kolejnym nauczycielom i mistrzom fortepianu – zawsze przekonana, że formalna nauka nie jest ścieżką dla niej. Ostatecznie odnalazła się w Paryżu, gdzie otrzymała stypendium od rządu francuskiego i rozpoczęła w ten sposób karierę międzynarodową.

Obecnie artyści mieszkają w Luksemburgu, który uważają za doskonałe miejsce do życia zarówno prywatnego jak i zawodowego. Nie ma dnia, w którym by ze sobą nie rozmawiali i nie tworzyli razem zarysów kolejnych natchnionych projektów.

Najnowszy z nich melomani na całym świecie będą mogli poznać już wkrótce!

Od kilku już lat Beata Szałwińska i Aleksander Anisimov pracują nad płytą „Rachmaninoff Romances”, której premiera planowana jest już na 3 czerwca. W albumie znajdzie się 28 pieśni, z których 5 to transkrypcje na fortepian w solowym wykonaniu Beaty Szałwińskiej. Płyta już zaczęła zbierać entuzjastyczne recenzje w mediach zagranicznych takich jak pizzicato.lu. Alain Steffenna napisał, że jest to znakomicie zinterpretowany i przemyślany album z udziałem dwójki rewelacyjnych muzyków i jednocześnie wielka wygrana dla dotychczasowej recepcji w kulturze dzieł Rachmaninowa.

Aleksander Anisimov

– bas, solista największych scen operowych świata m.in. Metropolitan Opera, La Scala, czy Opera Bastille. Ten laureat Konkursu im. Glinki i Czajkowskiego, zadebiutował jako solista w Operze Bolszoj w 1990 roku, w tym samym roku ukończył studia, śpiewając główne role w „Jolancie” Czajkowskiego. Dwa lata później zadebiutował w Operze Paryskiej jako Stary Skazaniec w Lady Makbet Szostakowicza. Zaproszony został do debiutu w La Scali w Mediolanie jako The Grand lnquizitor w nowej produkcji Franco Zeffirellego w Don Carlo Verdiego z Luciano Pavarottim pod dyrekcją Riccardo Muti. Występował także w La Scali oraz w Teatrze Chatelet w Paryżu. Jego debiut w Metropolitan Opera miał miejsce w 1994 roku – wystąpił tam jako stary skazaniec w Lady Makbet Szostakowicza pod batutą Jamesa Conlona i od tej pory stał się regularnym gościem Metropolitan Opera.

Beata Szałwińska

to wszechstronna pianistka, obdarzona wielką muzyczną osobowością. Jej twórczość charakteryzuje się mieszaniem różnych stylów i gatunków muzycznych, co sprawia, że fascynują się nią nie tylko miłośnicy klasycznych brzmień. Swoich fanów Beata Szałwińska znajduje również wśród pasjonatów jazzu i muzyki rozrywkowej, co idealnie wpisuje się w jej głębokie przekonanie, że każdy prawdziwy artysta bezustannie poszukuje swojej indywidualnej drogi i wypowiedzi. Beata Szałwińska wydała płytę Jej Portret, na której znajdują się interpretacje m.in. takich hitów jak: Danny Boy, Over the Rainbow, Sophisticated Lady, A Time for Love, Don’t Worry Baut Me

czy Jej Portret Włodzimierza Nahornego. Artystka jest też założycielką ACONCAGUA PROJECT – projektu muzycznego, którego celem jest interpretacja i rozpowszechnianie repertuaru Astora Piazzolli, jednego z twórców argentyńskiego tanga, łączącego muzykę klasyczną

z innymi gatunkami i stylami muzycznymi.

źródło: agencjafaceit.pl